Kinga Tworek, szczęśliwą posiadaczką jedynej na świecie, literackiej torby na drobiazgi, książki i inne rzeczy!

Konkurs na recenzję książki Moniki Madejek Zeszyt z aniołami, ogłoszony podczas spotkania z autorką w starowiejskiej bibliotece, 6 marca 2015 r. został rozstrzygnięty. Recenzję napisali uczniowie z klas II i III Szkoły Podstawowej w Starej Wsi Drugiej: Julia Mazurek, Natalia Remuszka, Edyta Skorek, Kinga Tworek i Patryk Woś. Główna nagroda w postaci torby na drobiazgi, książki i inne ważne rzeczy trafiła do Kingi Tworek. Od 24 kwietnia 2015 r. Kinga jest posiadaczką jedynej na świecie, niepowtarzalnej i wyjątkowej literackiej torby, zaprojektowanej i wykonanej własnoręcznie przez autorkę książki. Pozostali uczestnicy konkursu otrzymali zakładki do książek, również zaprojektowane i wykonane przez Monikę Madejek.

Gratulujemy!
Fot. Ewa Nieściór

John Flanagan – Zwiadowcy (seria)

altRecenzja napisana i zgłoszona do pierwszego etapu konkursu na recenzję „Pisac każdy może…” przez Agnieszkę Woźniak z Annowa

Na pierwszy rzut oka „Zwiadowcy”  to jedna z wielu książek fantasy, jakie pojawiły się w ostatnich latach. Na szczęście są pewne elementy, które pozwalają wyróżnić ją z popularnego ostatnio zbioru „wyrobów zmierzchopodobnych”.  Po pierwsze, cała książka jest powrotem do najlepszych tradycji tego gatunku. Nie znajdziecie tu trupów i seksu na każdej stronie, a za to spotkacie się z obrazem wspaniałej, męskiej przyjaźni. Ponadto sceny walki są naprawdę dobrze dopracowane (a raczej prawdopodobnie są takie w oryginale, zanim „genialny” tłumacz się za nie zabrał). 

Czytaj dalej John Flanagan – Zwiadowcy (seria)

Nancy Kleinbaum – Stowarzyszenie Umarłych Poetów

alt„Hit filmowy w wersji papierowej”  to recenzja napisana i zgłoszona do pierwszego etapu konkursu na recenzję „Pisać każdy może…” przez Annę Gierman z Gdańska

Miliony widzów przed telewizorami oszalały z zachwytu. Film pt. „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” zrobił furorę.  Doceniła go również Akademia Filmowa, przyznając mu Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny.   Takiego sukcesu nie można było zaprzepaścić. Stał się on znakomitą okazją do zarobku dla wielu osób próbujących iść z wiatrem, podążając za gustem oraz potrzebami publiki. Na podstawie  scenariusza powstała więc książka. Czy jednak było to udane przedsięwzięcie? 

Czytaj dalej Nancy Kleinbaum – Stowarzyszenie Umarłych Poetów

A.D. Miller – Przebiśniegi

 altRosja daleka, Rosja bliska…. to recenzja napisana i zgłoszona do pierwszego etapu konkursu na recenzję „Pisać każdy może…” przez Remigiusza Ogonowskiego z Leska.

„Przebiśniegi” to powieść która zastanawia i pyta jak to jest, że pewne narody pozostają niezmiennie intrygujące i jednocześnie bez względu na upływający czas  są swym pseudo- zasadom wierni. Na kartach powieści A.D. Millera „ Przebiśniegi”, Rosja to w dalszym ciągu „mocarne” państwo przebogate w dobra natury  dzięki którym pieniądz „żyje” w kolosalnych obrotach, cały czas ma miejsce oszustwo, chociaż bardziej jednoznacznie i dosadnie wypadało by nazwać zawiłą intrygę powieści podłym szwindlem. Rosjanie to jedna wielka „rodzina” i jak w tych zwyczajach ma się odnaleźć człowiek młody wychowany w Europie zachodniej o zupełnie odmiennej postawie życiowej  i ukształtowany w diametralnie innej mentalności.

Czytaj dalej A.D. Miller – Przebiśniegi

Małgorzata Kalicińska – Lilka

altRecenzja napisana i zgłoszona do pierwszego etapu konkusu na recenzję „Pisać każdy może…” przez Annę Prajsnar z Woli Gałęzowskiej (gm. Bychawa)

   „I nagle spomiędzy dwóch zaczętych szkiców w jej stylu wypada mały blejtram, z którego uśmiecha się do mnie nieśmiało… moja Lila. Autoportret nieskończony. Są jej oczy, figlarnie skrzywiona głowa, jakby raziło ją słońce, ręce zaplecione na niej, rude loczki falują pastelami.” Kim jest tytułowa Lila ? Kim my naprawdę jesteśmy ? Dokąd zmierzamy ? Gdzie prowadzą nas uprzedzenia, stereotypy, przesądy ? Dlaczego ciągle nie potrafimy reagować na cierpienie najbliższych ? Gdzie powinniśmy szukać autorytetu i wsparcia w trudnych  chwilach ? – na te i wiele innych pytań odpowiedzią może być książka Małgorzaty Kalicińskiej, pt. „ Lilka”. Główna bohaterka, Marianna, dzięki przyrodniej siostrze, Lilce, odkrywa na nowo swój świat. Wspiera ją dzielnie przyjaciel – mentor Władek, szczególnie wtedy, gdy po trzydziestu latach małżeństwa mąż odchodzi, a siostra jest poważnie chora, niknie w oczach, przechodzi stomię… Powroty do czasów dzieciństwa bohaterki (PRL-u), ukochanego taty, wujka, maile  z wirtualnym przyjacielem Antkiem i z synem Grzesiem to świat Marianny. „Ach, gdyby Lilka żyła zaraz kopnęłaby mnie porządnie w tyłek i ofuknęła, że się roztkliwiam,  że jestem mazgaj , i ustawiłaby mnie do pionu! Fryzjer, porządny ciuch, uśmiech, pierś  do przodu i jakbym słyszała jej głos:  „ Żyjesz, siostra, żyjesz! Miej marzenia, plany ! No, rusz dupę –  życie czeka!”.”

Polecam, godne przeczytania!

 

Daphne du Maurier – Rebeka

altRecenzja napisana  i zgłoszona do pierwszego etapu konkursu na recenzję „Pisać każdy może…”  przez Annę Plich z Lubawki na Dolnym Śląsku

Młoda, biedna kobieta wychodzi za mąż za bogatego wdowca, właściciela okazałej posiadłości w Anglii, zwanej Manderley, Maxima de Wintera. Nieśmiała dziewczyna nie może przyzwyczaić się do nowego, wystawnego życia u boku dużo od siebie starszego mężczyzny, którego prześladują demony przeszłości. Jest przekonana, że nie dorówna jego zmarłej przed niespełna rokiem pięknej żonie Rebece, za którą wszyscy wprost przepadali – tym bardziej, że cień Rebeki nieustannie spowija całe Manderley. Wydana po raz pierwszy w 1938 roku jedna z najpopularniejszych angielskich powieści, autorstwa poczytnej pisarki, zgrabnie łączącej romans z grozą i kryminałem. „Rebeka” doczekała się licznych ekranizacji, z których najbardziej znane jest dzieło Alfreda Hitchcocka z 1940 roku, nagrodzone dwoma Oscarami. O książce po raz pierwszy przeczytałam w „Worku kości” Stephena Kinga, w którym zachwalał przede wszystkim pierwsze jej zdanie: „Śniło mi się tej nocy, że znowu byłam w Manderley”.

Czytaj dalej Daphne du Maurier – Rebeka

Eric-Emmanuel Schmidt – Oskar i pani Róża

800×600 altRecenzja napisana przez Panią Sylwię Ciesielską-Olichwiruk z Białej Podlaskiej zdobyła nagrodę specjalną w pierwszej edycji konkursu na recenzję ph. Pisać każdy może… Gratulujemy!

 Eric-Emmanuel Schmidt – Oskar i pani Róża

Czy można zrozumieć i pogodzić się ze śmiertelną chorobą dziecka? Czy cierpienie ma sens? A może ono ubogaca nas? Jak dobrze przeżyć życie? Dlaczego Bóg pozwala na cierpienie, szczególnie tych najbardziej bezbronnych i niewinnych – dzieci? Czy On w ogóle istnieje? Czy można czekać na nieuniknioną śmierć bez strachu i ze spokojem? Na te i inne egzystencjalne pytania próbuje odpowiedzieć Eric-Emmanuel Schmitt w swojej krótkiej i zwięzłej, bo zaledwie niespełna osiemdziesięciostronicowej, acz bogatej w głębokie treści książeczce. Można ją jednak śmiało traktować jak piękny traktat o wartości życia, o miłości i śmierci, umiejętności pogodzenia się z tym, co jest niezależne od nas, na co nie mamy wpływu. Siłą tego traktatu jest prosta, przystępna forma i język, a także spora doza humoru, pomimo dość przygnębiającej, w wymiarze ludzkim, sytuacji i tematyki. Niemal każda z tych kilkudziesięciu stronic przynosi jakąś życiową mądrość, która każe zatrzymać się i zastanowić nad sensem życia.

Uważam, że książka jest ponadczasowa, prosta a zarazem mądra i niezwykła, skłaniająca do przemyśleń. Mimo łatwego do przewidzenia smutnego zakończenia, daje nadzieję, pokazując jak w obliczu nieszczęścia nie poddawać się, pokonywać strach i odnajdywać wiarę. Opowiadanie Schmitta uświadamia, że każdy dany nam dzień to prezent od Stwórcy, dlatego trzeba żyć intensywnie, według zasady Horacego „Carpe diem” – chwytać dzień i cieszyć się nim, nie marnować żadnej chwili, traktować kolejny dzień za każdym razem jak nowe doznanie, nową szansę, bo nie wiemy, kiedy przyjdzie do nas ten ostatni.          

To opowiadanie polecam każdemu: bez względu na wiek, płeć, wyznanie, czy przekonania, bez względu na to w jakim momencie życia się znajduje. Książka daje siłę i nadzieję, a myślę, że w niektórych przypadkach może nawet zmieniać życie…

Czytaj dalej Eric-Emmanuel Schmidt – Oskar i pani Róża

Ailleen Orr – Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa

altRecenzja, napisana przez Panią Martę Zaorską-Swatowską z Krasnegostawu zdobyła główną nagrodę w pierwszej edycji konkursu na recenzję ph „Pisać każdy może…”. Pani Marcie gratulujemy a Czytelników zapraszamy do lektury!

Z Wojtkiem z Persji do Szkocji

            Natknęli się na siebie w Iranie zupełnie przypadkiem. Grupa polskich żołnierzy podróżujących ciężarówką zatrzymała się na poboczu drogi by odpocząć. Po krótkiej chwili pojawił się przy nich mały chłopiec, który, z trudem pokonując barierę językową próbował sprzedać im tajemniczą zawartość  jutowego worka, który niósł na plecach. Takie były początki niecodziennej historii wieloletniej przyjaźni niedźwiedzia oraz Polaków pozostających pod dowództwem generała Andersa. Wydarzenie to miało miejsce w kwietniu 1942 roku. W worku, który trzymał chłopiec znajdował się mały niedźwiadek brunatny – najprawdopodobniej sierota, którego matkę zabili myśliwi. Za niewielką kwotę pieniężną, tabliczkę czekolady, scyzoryk i konserwę, żołnierze  odkupili misia. Zwierzaka nazwano Wojtkiem, a na jego opiekuna i “zastępczą mamę” wybrano jednego z nich, Piotra Prendysa. Tak oto dziki  niedźwiedź stał się towarzyszem broni Polaków walczących w czasie II Wojny Światowej na Dalekim Wschodzie. Mały miś bardzo szybko oswoił się i zadomowił w nowym środowisku, przynosząc swoim “ludzkim” przyjaciołom wiele radości, ale też i sprawiąjąc nie raz sporo kłopotów. Autorka  w zabawny sposób opisuje psoty niesfornego pupila, takie jak włamywanie się do polowej kuchni  w poszukiwaniu niedźwiedzich przysmaków, straszenie kąpiących się w rzece miejscowych dziewcząt, czy też zamiłowanie misia do picia piwa i konsumpcji (!) papierosów.

            Nowość wydawnicza, jaką jest książka Ailleen Orr Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa. jest publikacją przeze mnie oczekiwaną i uważam, że bardzo potrzebną. Jej zapowiedź przeczytałam prawie dwa lata temu w polonijnej prasie brytyjskiej. I wreszcie, w tym roku, pojawiła się na naszym rynku księgarskim. Wydano ją w Polsce w 70. rocznicę urodzin Wojtka. Poprzez przedstawienie historii jego życia, autorka stara się uzupełnić wiedzę na temat trudnych i często gorzkich dziejów Polaków, których wojenna zawierucha rzuciła do Wielkiej Brytanii. W niezwykle ciekawy sposób naświetla życie codzienne  w obozach dla weteranów utworzonych dla zdemobilizowanych żołnierzy polskich. Nie pomija też trudnych  i kontrowersyjnych dla obu Narodów tematów, takich jak nieudzielenie przez ówczesny rząd brytyjski pomocy dla walczących w Powstaniu Warszawskim, czy też mające miejsce od 1945 roku demonstracje ludności brytyjskiej pod hasłem : “Odesłać Polaków do domu”.  Interesujące jest także samo przedstawienie bolesnych i tragicznych faktów historii Polski z punktu widzenia rodowitych Brytyjczyków.

            Wojtek wraz z 2 Korpusem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie przeszedł szlak bojowy od Iranu po Szkocję. Był pełnoprawnym żołnierzem z numerem ewidencyjnym, w stopniu szeregowca, wchodzącym w skład personelu 22 Kompanii Zaopatrzenia, której zadaniem było udzielanie wsparcia oddziałom artylerii. Uczestniczył w bitwie pod Monte Cassino, gdzie, w czasie trwania krwawych walk, nie przyuczany przez nikogo, przenosił ładunki do moździeżowych dział pomagając w ten sposób współtowarzyszom w bitwie. Od tego czasu, by upamiętnić jego bohaterskie czyny, symbolem 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii 2. Korpusu gen. Andersa stał się wizerunek niedźwiedzia niosącego pocisk.  Po zakończeniu wojny Wojtek wraz ze swymi towarzyszami broni trafił do Szkocji,  do obozu w Winfield. Tam dzielił z Polakami radości i troski życia na obczyźnie. Jako bardzo towarzyski niedźwiedź, niezwykle szybko stał się powszechnie znany w całym miasteczku  i okolicy,  zwłaszcza, że zazwyczaj spacerował wszędzie, gdzie miał ochotę, bez żadnych ograniczeń. W 1947 roku zamieszkał w zoo w Edynburgu. Tam przebywał do końca swoich dni. Zakończył życie w 1963 roku. Przez 17 lat był często odwiedzany przez swoich polskich i szkockich przyjaciół, którzy przynosili mu jego ulubione przysmaki, zawsze też reagował na polską mowę. Ten oswojony niedźwiedź był swojego rodzaju maskotką, ale też żywą legendą, która do zoo przyciągała tłumy odwiedzających.

            Ailleen Orr dotarła do ludzi, którzy pamiętają Wojtka i byli naocznymi świadkami jego bohaterskich czynów, ale też i wielu figli czynionych przez misia. Historie i anegdoty o tym wyjątkowym niedźwiedziu są wciąż żywe i funkcjonują wśród lokalnej społeczności. Wojtek w ciężkich czasach powojennych, jak i obecnie przyczynia się do integracji polsko – szkockiej. Autorka jest orędowniczką zachowania pamięci o Wojtku, a przez to także i o wielce zasłużonych dla historii Wielkiej Brytanii i całej Europy Polakach, poprzez założenie fundacji mającej na celu ufundowanie pomnika  i jego ekspozycję w Edynburgu, a w późniejszym czasie być może pod Monte Cassino i w jednym z polskich miast. Opowieść o Wojtku bawi, poucza, wprowadza w zadumę i pozwala spojrzeć na dzieje II Wojny Światowej z trochę innej, równie ciekawej perspektywy. Zapraszam do wędrówki  z Wojtkiem z Persji do Szkocji.
Uwaga: Drogi Czytelniku na półce w Twojej Bibliotece znajdziesz książkę Łukasza Wierzbickiego – Dziadek i niedźwiadek. Historia prawdziwa. Książka opowiada prawdziwą historię niedźwiedzia Wojtka – przyjaciela żołnierzy z Armii Andersa.

Konkursu na recenzję – pierwsze rozstrzygnięcie

altMiał to być konkurs o zasięgu regionalnym, pod patronatem Radia Lublin i „Głosu Ziemi Bychawskiej”. Tymczasem napłynęły recenzje z różnych stron kraju, z Gdańska, Leska, z Lubawki na Dolnym Śląsku, Krasnegostawu, Białej Podlaskiej, Bychawy. To niesamowite, fantastyczne. Recenzowane książki to: D. du Maurier – Rebeka, M. Kalicińska – Lilka, E-E. Schmidt – Oskar i Pani Róża, N. Kleinbaum – Stowarzyszenie Umarłych Poetów, J. Flanagan – Zwiadowcy, A.D. Miller –  Przebiśniegi, A. Orr – Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa. A zatem miło nam poinformować, że mamy już za sobą pierwsze (jedno z wielu bo konkurs będzie trwał dopóty dopóki komuś będzie się chciało pisać recenzje) rozstrzygnięcie konkursu na recenzję p.h. Pisać każdy może…

Czytaj dalej Konkursu na recenzję – pierwsze rozstrzygnięcie