Miejska Biblioteka Publiczna w Bychawie

Phenomen – spotkanie z Maciejem Rapą w Literackim SPA – relacja subiektywna.

Autor: Teresa Tracz
Brałam udział w wielu ciekawych spotkaniach autorskich, ale na żadnym z nich nie panowała tak swobodna i swojska atmosfera. Czyja to zasługa? Nietrudno odpowiedzieć. Złożyło się na nią wiele czynników: swoboda zachowania i stylu wypowiedzi Macieja Rapy, profesjonalizm prowadzącej Urszuli Góźdź oraz przyjaźnie i życzliwie reagująca widownia.

Kim jest Maciej Rapa? To młody, obiecujący autor powieści science fiction, laureat II edycji konkursu „Fantastycznie utalentowani” PYRKON 2025, a co dla nas ważne, Bychawianin, który tu się urodził, uczył i dojrzewał do tego, by zostać pisarzem. Na razie ma na swoim koncie dwie powieści należące do cyklu „Phenomen”, ale jak sam zapewnia, będzie ich dużo więcej. Trzymamy kciuki. Maciek wyraźnie nas zaskoczył, nas, czyli tych wszystkich, którzy go pamiętają jako dzieciaka, później wyrostka – skromnego, nieco zamkniętego w sobie, raczej milczącego. Na promocji swojej książki w Literackim SPA, w Bychawie zasiadł przed nami dojrzały facet, pewny siebie, ze swadą opowiadający o swojej pasji i życiowych wyborach, nieco nonszalancki, z lekka ironiczny i przekonany, że w tym gatunku literackim nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. I ja mu wierzę! Co prawda przeczytałam dopiero I tom sagi, ale już wiem, że zostanę jego czytelniczką, bo lubię fantastykę. „Phenomen” nie jest kalką istniejących powieści tego typu. Ma w sobie coś magnetycznego, co nie pozwala oderwać się od kolejnych stron. Czy wizja świata po apokalipsie to jakieś novum, spyta ktoś? Nie, ale Maciej znalazł receptę, żeby pokazać Nowy Świat w intrygującej formie. Wyraźnie zarysowane charaktery głównych bohaterów, zdumiewające hybrydy stworzeń z pogranicza przyrody i techniki, zaskakujące i zupełnie nieprzewidywalne zwroty akcji – to atuty powieści młodego Bychawianina.
Czy warto było spędzić wieczór 11 lutego 2026 r. w naszej cudownej bibliotece? Co za pytanie?! Urokliwe miejsce, nasz utalentowany Rodak, przyjazna publiczność, autografy, ochy i achy! Czy trzeba coś jeszcze dodać?

Fot. Ewa Sprawka