Irving Stone – Grecki skarb

Warszawa 2008

Ktoś powiedział, że najlepszym kryterium w doborze  literatury do czytania jest „lekturowa namiętność – tylko te książki, które przeczytaliśmy z pasją, można zaproponować innym pod rozwagę”. Upodobania czytelnicze są bardzo różnorodne i dość subiektywne, ale wszyscy są zgodni, że lektura musi być zajmująca. Taka,  od której nie można się oderwać, przy której zapomina się    o całym świecie, która porusza i wzbudza ciekawość, wyostrza wyobraźnię,      a nawet zmusza do pogłębienia bądź przypomnienia sobie wiedzy w jakimś temacie.  Jedną z takich książek jest właśnie Grecki skarb Irvinga Stone’a, amerykańskiego pisarza, autora licznych zbeletryzowanych  biografii o artystach, pisarzach, uczonych. Bohaterem  niniejszej opowieści jest Henryk Schliemann – sławny niemiecki  archeolog, żyjący w  dziewiętnastym wieku, odkrywca Troi i królewskiej Maski Agamemnona . Dzieje  tego niezwykłego  człowieka są nie mniej  interesujące niż niejednego wymyślonego bohatera powieści przygodowej czy fantasy. Schliemann pochodził z biednej rodziny, był samoukiem, zdobył wykształcenie dzięki wytężonej pracy i niezwykłym zdolnościom, biegle władał kilkoma językami, miał obywatelstwo niemieckie, rosyjskie i amerykańskie, dorobił się majątku a wtedy swe życie podporządkował jednemu celowi : odnalezieniu mitycznej Troi.  A wszystko zaczęło się pewnego razu, kiedy to otrzymał w prezencie od ojca książkę pt. „Ilustrowana historia świata”. W niej właśnie po raz pierwszy ujrzał rysunek przedstawiający  płonącą Troję. Henryk był wówczas kilkuletnim chłopcem. Postanowił, że, gdy dorośnie, odnajdzie to mityczne miasto … Przez wiele stuleci nie wierzono w istnienie Troi, a opowieści o Achillesie i Ajaksie, królu Priamie i pięknej Helenie traktowano jako mity.  Iliadę Homera odczytywano podobnie, choć wielu marzyło  o dotarciu do miejsc , gdzie miała się rozegrać  najsłynniejsza wojna świata. Przez wieki też sądzono, że bogactwo Troi istniało jedynie w legendach. Do czasu aż odkrył je Henryk Schliemann.

Stone w sposób niezwykle barwny opisuje dzieje życia Schliemanna i jego żony Zofii Engastromenos ale nie tylko. Jego powieść to również wnikliwe studium i analiza epoki Homera. Czytelnik  odnosi wrażenie, że wraz z bohaterami przemierza kraje dziewiętnastowiecznej Europy i Azji Mniejszej, że wraz z nimi przeżywa ich troski i problemy, chorobę córeczki, wizję wybuchu wojny, pierwsze próby podejmowanych prac wykopaliskowych i pierwsze trofea archeologiczne. Równocześnie odkrywa czasy Homera, „gdzieś między rokiem 1000 a 900 przed narodzinami  Chrystusa”. Autor zamieszcza mnóstwo cytatów z dzieł homeryckich, które bohater powieści zna na pamięć i często je recytuje wzbogacając swoje opowieści o Troi. Henryk, przedstawiony przez Stone’a to postać wzbudzająca wiele kontrowersji. Gdy poślubia młodziutką Zofię, swą drugą żonę, Greczynkę, jest już starszym mężczyzną. Z wyglądu wydaje się jej mało interesującym. Gdy jednak Zofia, narratorka powieści, poznaje pasję Henryka zaczyna go postrzegać w zupełnie inny sposób. Wreszcie tak opisuje męża: „Głos Henryka – kiedy ten posługiwał się archaiczną greką –  brzmiał całkiem inaczej niż wtedy, gdy mówił normalnie. Bo normalnie mówił głosem dosyć wysokim i piskliwym. Ale gdy czytał klasyczne dzieła, jego duch się uszlachetniał, a głos stawał się silny, głęboki i melodyjny, niczym głosy aktorów grających starożytne tragedie Eurypidesa i  Sofoklesa przed tysiącami widzów w teatrze Herodesa Atticusa (…)”.

W Greckim skarbie można  odnaleźć wiele powiedzeń i przysłów greckich, z którymi czytelnik styka się prawie na każdej stronie powieści, dzięki temu książka staje  się lekka w odbiorze. Oto przykłady:

„Szczypta lekceważenia jest jak sól na ugotowanym jajku”,

„ Ceremonia ślubna jest tak długa, że trzeba całego życia we dwoje, aby się z niej otrząsnąć”,

„To romantycy nadają kształt temu światu, realiści zadowalają się pełnymi brzuchami”.

Wszystko to sprawia, że książka Stone’a jest niezwykle zajmująca. Czyta się ją  jednym tchem i trudno się od niej oderwać. Dlatego wszystkim, którzy wezmą ją do ręki służę radą. Warto ją czytać w czasie urlopu bądź weekendu. Najlepiej jak obiadek zostanie ugotowany dzień wcześniej, dzieci zajmą się sprzątaniem, współmałżonek zaparzy aromatyczną kawę i wraz z nią poda nam  lampkę dobrego wina, a my, czytający, wygodnie usiądziemy, wesprzemy się  o poduszkę i dopiero wtedy zaczniemy czytać. Gdy nie ma nikogo pod ręką, kto wszystko to mógłby za nas lub dla nas zrobić, nie zrażajmy się tym, uczyńmy to wcześniej sami, bo w trakcie lektury tej arcyciekawej książki, szkoda będzie każdego momentu, by choć na chwilę ją odłożyć. Prawdziwa uczta dla ducha i  podniebienia gwarantowana… A w następny weekend proponuję wyjazd edukacyjny, już całą rodziną, do Hrubieszowa. W Muzeum im. Stanisława Staszica w Hrubieszowie można obejrzeć  niecodzienną ekspozycję zatytułowaną „Troja – sen Henryka Schliemanna”.  Do wystawy  wypożyczono zbiory z Muzeum Prahistorii i Archeologii Wczesnohistorycznej  w Berlinie pochodzące głównie z końca epoki brązu, około 1600 r. do 1300 r. przed naszą erą.  Najcenniejsze eksponaty ekspozycji to kopie znalezisk archeologa – amatora Henryka Schliemanna. Warto skorzystać z tej niesamowitej możliwości..

Książka dostępna w zborach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bychawie. Zapraszamy!

Więcej informacji na temat wystawy na stronie internetowej: www.muzeum-hrubieszow.pl